GamercraftGamercraft
3 min czytania

Półfinały MSI – T1 i G2 walczyły, ale tylko jedna ekipa przyszła na mecz

RileaOpublikowano 28 maja 2022

Trudno było pomylić się, typując RNG 3-0 z EG (i faktycznie, tak właśnie wyszło), ale przed dzisiejszą serią T1 kontra G2 znaków zapytania było sporo. T1 nabierali rozpędu z meczu na mecz i Rumble Stage zakończyli rozbiciem RNG. G2 z kolei zdominowały wczesną fazę turnieju serią 25 wygranych gier, w tym zwycięstwami nad T1 i RNG. Pytanie brzmiało: czy ta wersja G2 pojawi się dzisiaj, czy ostatni kryzys będzie się ciągnął dalej?

T1 rozdeptywają G2 w pierwszej grze

Seria rozpoczęła się od niespodzianki w drafcie – Faker zbanował Tristanę na midzie przeciwko Galio caPsa. Choć Tristana to mocno wyeksploatowany pick, Faker przyspieszył jej power spike, wykorzystując nieudany tower dive G2:

Early game był bardzo chaotyczny, obie drużyny wymieniały się killami po całej mapie, ale T1 czytali mapę wyraźnie lepiej. Około 9. minuty G2 przeprowadzili z powodzeniem tower dive na bocnych dzięki roamu caPsa, ale T1 po odpaleniu Rift Heralda przejęli dwie wieże na midzie. Mimo wyniku 5-5 w killach T1 mieli już w 15 minut ponad 5k przewagi w złocie.

T1 dalej dominowali grą mapową – do 20. minuty zburzyli 7 wieży, zanim G2 dorwały się do choćby jednej. Kiedy pojawił się Baron, a T1 wykosili całą wizję, wpadli na niego i buffem błyskawicznie zamknęli grę.

Déjà vu w drugiej grze

Obie drużyny znów szarpały się we wczesnej fazie, ale i tym razem T1 wyszli na prowadzenie lepszą grą mapową. Zbierali więcej płyt wież, lepszy farm i wygrywali potyczki – łącznie z tą śliczną akcją Onera na Lee Sinie i Gumayusiego na Xayi:

T1 dalej budowały przewagę, ale G2 ustabilizowali sytuację w mid game i trzymali różnicę w złocie na w miarę krótkiej smyczy. Ich mechanka rozstrzygnęła kilka kluczowych skirmishy, w tym ten znakomity predykt BrokenBlade'a na Sionie:

T1 jednak odzyskali absolutną kontrolę nad grą kolejną akcją przy Baronie. G2 wybrali się na boczną linię po Cloud Drake'a i punkt do Soula, więc T1 natychmiast wyczyścili wizję przy Baronie i ruszyli go zabierać:

Flash Kerii przez ścianę, żeby poskładać CC chain na caPsie, to czysta poezja – gra z przekonaniem i wykorzystanie mikroskopijnej okazji, żeby zdmuchnąć najlepiej rozwiniętego gracza G2. Po raz kolejny T1 rozszarpali bazę G2 Baronem i zamknęli grę, prowadząc w serii 2-0.

T1 wymazują G2 z mapy

Trzeciej gry nie da się słodko opakować – T1 brutalnie zakończyli turniej G2. Gra przypominała esport sprzed 2018 roku, kiedy przepaść między regionami Wschodu a Zachodu była ogromna, a pokonanie azjatyckiej drużyny graniczyło z cudem. T1 zadusili G2, a złoto sypało się na nich w tempie wręcz niestosownym do opisania:

Akcja za akcją G2 rzucali na niedozdobytych T1 wszystko, co mieli, ale nic nie działało. T1 dalej miażdżyli nadzieje G2 i zachodnich kibiców:

G2 wciąż trzymają rekord najszybszego zwycięstwa w finale, gdy w 2019 roku wygrali MSI z Team Liquid. W tym roku to jednak oni dostali szybki rush – T1 zamknęli grę w niecałe 21 minut:

Play tygodnia

Faker po raz kolejny udowodnił, dlaczego jest najlepszym graczem w historii – pograł w mentalne warcaby z caPsem:

Ten klip to kwintesencja playu z solo queue, jakie wycie z Reddita masowo – z tą różnicą, że Faker ma jaja, zimną krew i dystans, żeby wykonać go w półfinale MSI.

Dzięki tej miażdżącej wygranej T1 kwalifikują się do kolejnego międzynarodowego finału – i to all-LCK. Obie drużyny wygrały swoje półfinały 3-0, więc do finału wchodzą w wybitnej formie, a publiczność dostanie ucztę, gdy zmierzą się te tytany.

Tymczasem G2 ma sporo do dumy. Na początku splitu oczekiwania wobec tej drużyny nie były wysokie, a po czwartym miejscu w regularnym sezonie LEC nie byli bynajmniej faworytami playoffów. Ich niesamowita seria 25 wygranych zapisze się jednak jako jedna z najlepszych w historii League of Legends.

Czytaj dalej